sobota, 11 czerwca 2016

Panda Miranda


Długo leżała na półce czekając na mnie. Laleczka, która miała być pandą, z powodu swojego czarnego koloru nie należała do moich ulubionych prac. To właśnie ją dziergając w kwietniu, rzuciłam szydełkiem, po tym jak pomyliłam się w liczeniu tych przeklętych czarnych oczek. 
Już chyba nigdy więcej nie wezmę do rąk czarnej włóczki. Czarnej, granatowej i każdej innej, której kolor będzie wymagał takiego skupienia i takiego światła by cokolwiek zobaczyć.

Pomimo wszystko coś mnie jednak do niej ciągnęło. W sumie poza łapkami i uszami wszystko było gotowe. Jej czarne ślepka patrzyły na mnie z pudełka a ja ciągle miałam wyrzuty sumienia, że biorę się za inną robótkę. 

Ostatnio jednak wiele się zmieniło. Mam więcej czasu na moje hobby. Lalka zyskała zatem pierwszeństwo. Teraz stoi na półce i mam wrażenie, że jest zadowolona. Ja też....



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz