poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Zajączek na zły nastrój

Smutny tydzień za mną. W początkiem wiosny powinnam tryskać energią, a tu wszystko jakoś nie tak. Depresja? Nie, zwykły chwilowy dół. Niestety nie mogłam podnieść się do góry. Wiele myśli, wiele rad i burza pomysłów w głowie. Z pomocą przyszła zabawa z moją córką i Melą.

Mela to zajęczyca, którą uszyłam kiedy Helenka zaczęła wyrastać ze swoich ubranek. Miała być modelem do prezentowania ubranek na sprzedaż. Wieszaki są przecież takie banalne. Mela ma ok. 60cm wzrostu. Niektóre ubranka Helenki pozostawiłam wtedy do zabawy. No i teraz właśnie nastał ten moment. Kiedy Helenka smażyła naleśniki dla lal, ja przebierałam Melę. W tamtym czasie uszyłam jeszcze jednego zajączka. Miał ok. 45 cm wzrostu. Nigdy jednak nie uszyłam mu ubranek. Nie potrafiłam przygotować wykroju, nie wiem, może po prostu nie miałam na niego pomysłu.
Nie mniej, teraz Helenka wymyśliła zabawę: Mela to mama, a mniejszy zajączek to jej córeczka. No i tu "zonk", bo zajączek był golusieńki.
No i co? Depresja, dół czy jak go tam zwał prysnął. Ze starej sukienki Helenki zrobiłam nową, malutką. Przy okazji stworzyłam sobie wykrój sukienki uniwersalnej, dopasowanej do małego wzrostu zajączki. Zaraz potem uszyłam kolejną sukienkę, potem sweterek na szydełku. Stwierdziłam, co tam jeden zając, uszyję jeszcze jednego. Druga sukienka musiała mieć przecież nowego właściciela. Potem jeszcze beret i buty. I tak siłą rozpędu mam w domu 3 zające, wykrój na sukienkę, pomysły na sweterki i buty. Muszę tylko dopracować stopy mojej zajączki. Wystarczyły dwa dni.
I to tyle w kwestii złego nastroju.  






Jeśli ktoś byłby zainteresowany zakupem zajączki to zapraszam.....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz