niedziela, 25 października 2015

Miniaturowy sklep czyli ciąg dalszy zabaw mamy z córką

Chyba jeszcze nigdy nie pokazywałam Wam zdjęć przed skończeniem pracy. Tym razem będzie inaczej.
Pamiętacie mój domek dla lalek, który kupiłam? W paczce był między innymi sklep zabawkowy.
Zawierał regał i kasę no i oczywiście miniaturowe zabawki. Stwierdziłam jednak, że nie potrzebujemy z Helenką sklepu zabawkowego bo zabawki wylądowały w pokojach dziecięcych w naszych domach.
W paczce był jednak zestaw farmerski. Taki z koniem, wozem i straganem. I tu znalazłyśmy moc owoców i warzyw a także jakieś worki z nasionami, snopki słomy itd.
Pomyślałam, że przerobię ten nasz sklep zabawkowy na sklep spożywczy (mamy jeszcze przecież stragan ze słodyczami).
Będzie to próba przez przemalowaniem dużego domu  dla naszych zwierzęcych rodzin. Poza tym na razie tylko to mogę Helci zabrać, bo domek jest w stałym użytku. Naprawdę zabawka przednia, nawet dla takiej kruszyny.

Na pamiątkę zrobiłam zdjęcia starego sklepu, miał oberwany szyld, papierowe markizy i był taki.... pusty i zimny.



Postanowiłam go przemalować. Z patyczków do lodów zrobiłam półki. Co więcej zamontowałam oświetlenie. Ze względów bezpieczeństwa Helenki, kupiłam na Allegro lampki ledowe na baterie. Takie jakie wykorzystuje się do świątecznych dekoracji. Koszt to niecałe 5 zł. Nasz sklep będzie zatem miły dla oka.

Helcia dzielnie mi towarzyszy. Musiałam oddać jej kawałek biurka gdzie może sobie rysować i dokładać mi rzeczy do mojego twórczego bałaganu.


Pierwszy etap skończony. Mam pomalowany sklep, zamontowane regały i oświetlenie, zrobiony sufit. Teraz czeka mnie dalsze wykończenie: dach, szyby w oknach, firanki, kosze, markiza no i towar....




1 komentarz: