sobota, 31 października 2015

Sylvanian Families Shop

Jest! Wczoraj z Helcią lepiłyśmy warzywa i owoce, a dzisiaj już mamy się czym bawić. Nasz sklep z warzywami, owocami i słodyczami jest gotowy. No dobra, nie zrobiłam dachówek ale nie mogłam się już doczekać zabawy z Helenką. Jeszcze kiedyś powstaną.

Okazuje się, że Helenka uwielbia bawić się maleńkimi rzeczami. Sylvanian idealnie się nadaje. Brakowało mi jednak towaru do naszego sklepu. Nie mogłam nigdzie znaleźć gotowych warzyw i owoców. W naszym zestawie było kilka pomidorów, jabłek, ogórków, no ale co to byłby za sklep  z takim zaopatrzeniem. Postanowiłam zrobić je z modeliny, Helenka była zachwycona pracami manualnymi. Nie wiedziałam tylko, ile trzeba to piec aby masa stwardniała. Partia pomidorów siedziała w piekarniku chyba z godzinę, reszta już krócej. Pomidorki mają przez to ładny kolor, bo trochę ściemniały. 

Dzisiaj kiedy wreszcie pozwoliła mi wziąć nasze dzieło, poukładałam wszystko i zrobiłam zdjęcia. Potem był już tylko szał i śmiech kiedy mogła wszystko wysypywać i z powrotem układać. Profesjonalny "miniaturzysta" pewnie zrobiłby to lepiej, dodał więcej szczegółów, np koszyki. Ja swoje zrobiłam po ampułkach soli fizjologicznej. Półki z patyczków do lodów. Karnisze z wykałaczek. Kiedyś może jeszcze coś tam dodam i dorobię. Na razie jednak mamy mieć zabawę. No i wierzcie mi, mamy....




















niedziela, 25 października 2015

Miniaturowy sklep czyli ciąg dalszy zabaw mamy z córką

Chyba jeszcze nigdy nie pokazywałam Wam zdjęć przed skończeniem pracy. Tym razem będzie inaczej.
Pamiętacie mój domek dla lalek, który kupiłam? W paczce był między innymi sklep zabawkowy.
Zawierał regał i kasę no i oczywiście miniaturowe zabawki. Stwierdziłam jednak, że nie potrzebujemy z Helenką sklepu zabawkowego bo zabawki wylądowały w pokojach dziecięcych w naszych domach.
W paczce był jednak zestaw farmerski. Taki z koniem, wozem i straganem. I tu znalazłyśmy moc owoców i warzyw a także jakieś worki z nasionami, snopki słomy itd.
Pomyślałam, że przerobię ten nasz sklep zabawkowy na sklep spożywczy (mamy jeszcze przecież stragan ze słodyczami).
Będzie to próba przez przemalowaniem dużego domu  dla naszych zwierzęcych rodzin. Poza tym na razie tylko to mogę Helci zabrać, bo domek jest w stałym użytku. Naprawdę zabawka przednia, nawet dla takiej kruszyny.

Na pamiątkę zrobiłam zdjęcia starego sklepu, miał oberwany szyld, papierowe markizy i był taki.... pusty i zimny.



Postanowiłam go przemalować. Z patyczków do lodów zrobiłam półki. Co więcej zamontowałam oświetlenie. Ze względów bezpieczeństwa Helenki, kupiłam na Allegro lampki ledowe na baterie. Takie jakie wykorzystuje się do świątecznych dekoracji. Koszt to niecałe 5 zł. Nasz sklep będzie zatem miły dla oka.

Helcia dzielnie mi towarzyszy. Musiałam oddać jej kawałek biurka gdzie może sobie rysować i dokładać mi rzeczy do mojego twórczego bałaganu.


Pierwszy etap skończony. Mam pomalowany sklep, zamontowane regały i oświetlenie, zrobiony sufit. Teraz czeka mnie dalsze wykończenie: dach, szyby w oknach, firanki, kosze, markiza no i towar....




niedziela, 18 października 2015

Kolejny prezent dla Młodej Pary

Kolejny raz poproszono mnie o prezent dla Młodej Pary. Znowu poduchy. No i wymyśl tu człowieku coś z jajem ale aby nie przesadzić. Niech będą reprezentacyjne. Niech pasują do wszystkiego  a przede wszystkim do siebie. Młodzi mieli je otrzymać osobno i w domu stwierdzić, że to komplet.

Długo myślałam. W życiu bywa różnie. W małżeństwie nie zawsze zasypia się razem. 
Pomyślałam więc:"..gdy nie ma Ciebie obok, mam...". No co może mieć on i ona? On ma pilota, a ona ma telefon. W poduchach powstały więc kieszenie na odpowiednie gadżety. Połączyłam desenie i chyba nawet fajnie wyszło. Szaro białe poduchy z lekkim akcentem koloru żółtego. Są eleganckie, kolor pasuje do większości kolorów, kieszenie nie są za bardzo rzucające się w oczy, każda z odpowiednim inicjałem. Jak Wam się podoba taki pomysł? 







czwartek, 8 października 2015

Domek dla lalek, czyli czym się bawi mama z córką

Czy znacie Sylvanian Families? Jest to seria zwierzątek, dla których można kupować domki i całą masę rzeczy. Kiedy Bartek był mały widziałam to w sklepie. Ogromnie mi się spodobała ta zabawka. Nie miałam jednak komu jej kupić. Teraz mam. 
Tylko teraz okazało się, że zabawka jest bardzo droga. Znalazłam w necie ten stary sklep, w którym kiedyś widziałam te słodziaki. Ceny, super okazyjne. Kupiłam kilka rzeczy, no ale co dalej? Domki, marzenie. Cena, koszmar. 
I znowu pomógł internet i rodzina na wyspach. Kupiłam używany domek od pewnej Pani w Szkocji. W ramach prezentu rodzina wynegocjowała całą kolekcję, którą ona sprzedawała. I tym sposobem dotarły do nas dwa wielkie pudła. A w nich? Dwa domy, szkoła, autobus, sklep, figurki, mebelki i pełno drobiazgi typu książki, naczynia, zabawki i co tam jeszcze. Helcia zachwycona. Wołała tylko " nie cie pać, nie cie pać".






 Po umyciu i poukładaniu części mebli, wygląda to tak.





Bawię się jak dziecko. Helcia zbiera cały drobiazg, układa po swojemu, a ja? Oczywiście już kombinuję. Tu tapety, tu pomaluję,itd. Na razie przygotowałam specjalny stolik aby było nam wygodnie buszować po domku. Przynajmniej tym największym. Przykleiłam filc imitujący trawę. Potem zrobię lekki płotek. Trochę dla ozdoby, a trochę po to by nie spadały nam te drobne rzeczy podczas zabawy. Pobawię się w miniaturowy ogród. Już zamówiłam lampki, abyśmy miały światełko w naszej rezydencji.
A na razie  wygląda to tak....