niedziela, 20 września 2015

Świnka


Ale Świnia! "łii tam" - znacie to?
Zbliżają się drugie urodziny Helenki. W zeszłym roku uszyłam jej lalkę waldorfską. W tym dostanie świnkę. Miała być Peppa, bo to jedyna "świnia" jaka znam. Ale, ale od czego jest internet. Znajomość słówek hiszpańskich, angielskich i jest, inna niż Peppa i z przyjemnym jak to się mówi wyrazem "twarzy".
Wzór znalazłam tu klik 
Helcia zachwycona. Myślałam, że świnka będzie większa. Wyszła ok. 15 cm. Taka akurat do malutkiej rączki.
A przy okazji przyszywania guzika do sukienki świnki, Helcia dopadła do mojego pudełka z guzikami. O matko, na szczęście wzięła tylko kilka. Inaczej znowu czekałaby mnie segregacja kilkuset drobiazgów. 
uff...







piątek, 11 września 2015

Kolejna ramka

A oto kolejna ramka dla małego Antosia. 
Muszę popracować jeszcze nad techniką, ale chyba nie wyszła źle.
A teraz co? Moja Helcia jest chora i ciągle tylko słyszę "sika" (czytaj świnka). Ma ją na stemplach w żłobku, w klockach Bartka. Ja znam tylko jedną - Świnkę Peppę. Nie żebym lubiła tą bajkę. Helcia to jej nawet nie zna. No ale co. Przecież swojej córci muszę świnkę wydziergać. Już znalazłam wzór w necie. Muszę go tylko przetłumaczyć i może uda mi się wydziergać Świnkę Peppę. 
Jak Bóg da i partia pomoże to może po weekendzie pokażę Wam moje dzieło.



Coś do kawy

W mojej pracy mamy mały "kącik kawowy". Stoi tam ekspres do kawy, cukier, kubeczki, mieszadełka, śmietanki. Kiedyś stało to wszystko na jakiś spodeczkach. Niezbyt  ładnie to wyglądało. A powinno, bo korzystali z tego również klienci. 
Uporządkowałam to wszystko. Wykorzystałam wieczko z drewnianej skrzynki na wino oraz starych szklanek do whisky. Prezentuje się to teraz znacznie lepiej. 
Musiałam wziąć to jednak do domu, bo okazało się, że firmowy lakier z Leroy Merlin nie wysycha do końca. Troszkę czuć było pod palcami, że coś jest nie tak. Ostatnio jednak kolega zalał to wodą i okazało się, że lakier po prostu się zmywa. Musiałam pociągnąć to innym lakierem. Mam nadzieję, że teraz będzie lepiej. Swoją drogą ten lakier to kompletna tandeta.




poniedziałek, 7 września 2015

Sukienka

No i jest. Nowa sukienka już gotowa. Z przodu został lekki ślad po odprutej kieszeni. Zostawiłam to jednak, bo stwierdziłam, że pewnie po praniu ślad zniknie. Jeśli nie to wtedy pomyślę.




niedziela, 6 września 2015

Worek na piłki

Zostało mi jeszcze trochę materiału z poduszek. Lubię porządek, a w naszym domu piłki leżą w każdym pomieszczeniu. Uszyłam zatem worek na piłki. Niech mi się któraś nawinie teraz pod nogę....



A zgadnijcie co jest na zdjęciu poniżej.....


Wygląda na rękaw? Miałam w domu wielką mega bluzę. W niektórych miejscach była zniszczona i na Bartka nie za bardzo by pasowała. Helcia natomiast dostanie spodnie uszyte właśnie z rękawów. Na dziury naszyłam wielkie serducho i portki na podwórko jak znalazł. W dodatku ciepłe, bo bluza była z tych grubszych.

A z reszty bluzy uszyję sukienkę. Już skroiłam. Pochwalę się następnym razem...
To był naprawdę pracowity weekend.
Dobranoc.

Temat - szycie

Korzystając z tego, że Helcia ucina sobie drzemkę, chłopaki w kinie, siadam i pokazuję co udało mi się uszyć w tym tygodniu.

Garderoba dla Helci jest w trakcie realizacji. Przerabiam stare ubrania po moim synu. Na pierwszy ogień poszła jego stara bluza dresowa. Miałam kawałek cienkiej różowej dresówki. Z połączenia powstała bluza dresowa i spodnie. Spodnie muszą jednak poczekać do jutra. Okazało się, że nie mam gumy. Czeka mnie więc jutro wycieczka do pasmanterii.
Nie za bardzo wyszedł mi podkrój szyi ale myślę, że Helcia nie będzie miała mi tego za złe.



Pamiętacie? pisałam o zamówieniu od mojego syna. Zamówił u mnie poduchy na swoje łóżko. 
Nie wiem, nie wiem, ale nie mogłam uszyć mu takich zwykłych jaśków. A co tam. Może nie ma w nich nic szczególnego ale kiedy je zobaczył był bardzo zadowolony....


Helcia nie była zadowolona. Zaczęła płakać, że to nie dla niej. Przecież pomagała przy pakowaniu gąbki do środka.  Kiedy poprosiłam ją by zaniosła je Bartkowi i powiedziała "proszę", poszła. Zamiast miłego "posię" usłyszałam - "maś!".
Nie powinna płakać, przecież kilka tygodni temu dostała też swoją poduchę.....


Acha, przypomniała sobie. I święty spokój. No.