niedziela, 30 sierpnia 2015

Pirat

Moja rodzina lalek się powiększa. Tym razem mam kawalera na wydaniu. Nie, to chyba panienka jest na wydaniu, a kawaler? Hm.
Ni mniej ni więcej, jest. Pomimo takiego samego wzoru jak u baletnicy wyszedł o kilka cm większy. W sumie, jak na faceta przystało. Wniosek? Włóczka włóczce nie równa.
Jeśli ktoś ma ochotę na kawalera to zapraszam. Nie jest to zabawka dla malutkich dzieci, wiadomo guzik, oczy to małe elementy. Nie mniej, już dwulatek miałby się do czego przytulić. Przyznam, że Helcia zabrała mi go na dobre pół dnia. Miałam problem by zrobić mu zdjęcia. 
Pirat zrobiony jest ze specjalnej włóczki dla dzieci. Jest to specjalna wełna, która "nie gryzie" i jest miła w dotyku. W środku poliester. W związku z powyższym spokojnie  będzie można go wyprać, oczywiście delikatnie, jak to wełnę.

A teraz biorę się za szycie. Helcia gdy się rodziła miała w szafie 60 sukienek. W tej chwili zostało kilka, jesień za pasem, więc trzeba brać się do roboty.

Pozdrawiam serdecznie










sobota, 22 sierpnia 2015

Ramka na zdjęcie

Trzy dni temu poproszono mnie o drobiazg na chrzciny. Lekka panika, co to miałoby być? Czy zdążę? Wszak tylko wieczory mam do dyspozycji a i to w skromnej ilości godzin. Zajrzałam w moje pudła"przydasiów". Znalazłam ramki na zdjęcia, które kupiłam dawno temu, w celu ich dalszego upiększania. Podjęłam więc (znowu pierwszy raz) filcowe wyzwanie. Uszyłam baletnicę. I tak oto powstała dekoracja do pokoju Róży.
O wyborze postaci zdecydował kolor ramki. Nie myślcie, że się uparłam na prima baleriny. Przyznam jednak, że całkiem przyjemne zajęcie to szycie z filcu. 




wtorek, 18 sierpnia 2015

Króliczek Balerina czy Balerina Króliczek?

Czy każda dziewczynka marzy o tym, by być baletnicą? Osobiście znam dwie. Nie wiem zatem dlaczego nieraz widzę w dziewczęcych pokojach puenty, tutu i takie tam. Czy jest to element dekoracji czy fascynacji baletem? Ja zrobiłam moją króliczkę bo mi się tak podoba. Helenie natomiast nie. Nawet nie wzięła jej do rączki. Obecnie jest na etapie gotowania "kaszy" dla wszystkich domowników i w nosie ma moje lale.

A tak naprawdę? Miałam resztkę (wydawało mi się białej) wełny. Okazało się że kolor nie jest biały lecz bardzo ale to bardzo delikatnie różowy. Pomyślałam - zrobię królika. Podczas dziergania zastanawiałam się kim zostanie. Z powodu tego różowego odcienia włóczki musiała powstać balerina.
I oto jest. Kolejna do kolekcji.
Jeśli komuś się spodoba, chętnie zmieni miejsce zamieszkania....











niedziela, 2 sierpnia 2015

Moja Lalylala

Nie pamiętam już kiedy ostatnio trzymałam szydełko w ręku. Jadąc na urlop zabrałam je  ze sobą wraz z najbrzydszą włóczką jaką miałam - w kolorze brzydkiej musztardy. Powiedziałam: jak mi nie wyjdzie, to wyrzucę i nie wrócę do tematu. Okazało się jednak, że z szydełkiem jest jak z jazdą na rowerze. Tego się po prostu nie zapomina. Jeszcze w szkole podstawowej i potem w liceum dziergałam szydełkowe serwetki. A teraz dla przypomnienia zrobiłam królika. Nie pokażę Wam go jednak, bo z powodu koloru nie lubię drania.  Może go kiedyś wzbogacę innymi kolorami i złagodnieje w moich oczach.

Nie mniej jednak królik mi się udał, a jakże. Idąc za ciosem postanowiłam zrobić Lalylalę. W poniedziałek zakupiłam odpowiednie kolory włóczek i zabrałam się do roboty.  Szydełko jest o tyle super, że nawet robiąc sobie przerwę w myciu okien, prasowaniu zasłon i robieniu przetworów mogłam chociaż na chwilkę zrobić jeden rządek moich "słupków". Helenka nie widząc namacalnego dzieła zupełnie nie interesowała się moją robótką. Ostatnio muszę brać ją do mojego biurka, gdzie towarzyszy mi przy szyciu. Wczoraj wieczorem skończyłam. Musiałam czekać do rana by zrobić zdjęcia. I tu szok. Helenka gdy zobaczyła moje dzieło aż zapiszczała z radości. Już się bałam, że ze zdjęć nici. Nie dziwię się, Lalylale są po prostu boskie. 
Jestem ciekawa, czy i Wam się spodobają. Ja na pewno na jednej nie poprzestanę. Będę robić w międzyczasie bo mam do zrobienia specjalne zamówienie dla mojego syna.....