wtorek, 28 lipca 2015

Tilda

Jestem...
Tyle miesięcy minęło od ostatniego postu. Powrót do pracy wcale nie był tak łatwy jak się spodziewałam. Czasami znalazłam chwilę by się odstresować i "podziergać". 
Przyznam jednak szczerze, że nie miałam już ochoty na robienie wpisów.
Powoli mijają moje wakacje. Złapałam chyba nowy wiatr w żagle. Mam mnóstwo postanowień i pomysłów. Tych ostatnich jak zwykle tyle, że ich już nie ogarniam. 

Ostatnio zrealizowałam małe zamówienie. Miał to być prezent dla pisarki. Poproszono mnie o uszycie anioła Tildy. Jako akcent "pisarski" dołączyłam pióro. Dla mnie to był przedmiot, który miał po prostu symbolizować pisanie. Okazało się, że trafiłam z innego powodu. Owa Pani zbiera każde piórko, które znajdzie na swojej drodze. Mówi, że gubią je anioły. Cieszę się, że trafiłam. Teraz pozostaje mi już tylko czekać na jej reakcję gdy anioł w końcu do niej trafi. 

Czasami rozmowa, potrafi zdziałać prawdziwe cuda. Są ludzie, którzy potrafią w jakiś dziwny sposób jednym słowem lub gestem wnieść światełko, do którego potem jak ćma się zmierza.

Mam nadzieję, że będzie to dobry początek....