wtorek, 22 grudnia 2015

Świąteczne poduchy

Macie ochotę na świąteczne dekoracje? Ja miałam ochotę na świąteczne poduszki. Miałam dwie czerwone poszewki. Uszyłam zatem dwie białe szarfy, które ozdobiłam świątecznym akcentem. Za pomocą medium do tkanin przykleiłam serwetki. Po świętach zdejmę i zostaną znów czerwone poszewki....
Pozdrawiam przed świątecznie.


środa, 16 grudnia 2015

Domek dla lalek po remoncie.

Kto mnie zna, wie że uwielbiam remonty. Mogłabym co chwila coś robić w domu. No niestety, nie zawsze mogę. Od czego jednak ma się dom dla lalek? Pamiętacie go z poprzednich postów?
Ooo, to już nie ta sama chata. Ponad miesiąc pracy, ale jestem zadowolona. Jak to przy remoncie bywa, zostały już tylko szczegóły. Zasłonki, żyrandole, wiszące skrzynki z kwiatami w oknach, i takie tam. Chwalę się, bo bardzo się cieszę z osiągniętego efektu.
Zaczęłam od podłogi. Efekt trochę przez przypadek. Nie miałam brązowej farby, więc do mieszkanki żółtej i pomarańczowej dodałam brązowego barwnika spożywczego. Kolor był jako taki. Postarzałam więc podłogę brązową patyną. Dzięki temu że podłoga miała wytłaczane słoje desek, zaczęło to jakoś wyglądać. No ale na koniec kładąc lakier okazało się, że ten barwnik spożywczy zaczyna się mieszać ze wszystkim. Rezultat? Mam podłogę jak z prawdziwych dębowych desek! Mąż śmiał się ze mnie a ja nie mogłam się napatrzeć na swoje dzieło.




Potem długo trwało tapetowanie, malowanie. Zaczęłam od tego. Musiałam przygotować wszystko przed montażem oświetlenia. Tak jak w przypadku sklepu użyłam lampek choinkowych na baterie. Na koniec z grubej tektury zrobiłam sufity. Zagipsowałam ubytki i nierówności. Na koniec na błękitny kolor pomalowałam elewację. Dach podobnie jak podłogi zrobiłam z dodatkiem brązowego barwnika, przez co uzyskałam efekt starego dachu. Na koniec posypałam go zielonym pyłkiem. I tak mam lekko zamszony dach.
Resztę zrobię w wolnej chwili, pochwalę się Wam kiedy coś nowego powstanie w mojej małej rezydencji.


















A kiedyś wyglądał tak....




A co najważniejsze, moja mała córeczka bawi się tym każdego dnia.

sobota, 31 października 2015

Sylvanian Families Shop

Jest! Wczoraj z Helcią lepiłyśmy warzywa i owoce, a dzisiaj już mamy się czym bawić. Nasz sklep z warzywami, owocami i słodyczami jest gotowy. No dobra, nie zrobiłam dachówek ale nie mogłam się już doczekać zabawy z Helenką. Jeszcze kiedyś powstaną.

Okazuje się, że Helenka uwielbia bawić się maleńkimi rzeczami. Sylvanian idealnie się nadaje. Brakowało mi jednak towaru do naszego sklepu. Nie mogłam nigdzie znaleźć gotowych warzyw i owoców. W naszym zestawie było kilka pomidorów, jabłek, ogórków, no ale co to byłby za sklep  z takim zaopatrzeniem. Postanowiłam zrobić je z modeliny, Helenka była zachwycona pracami manualnymi. Nie wiedziałam tylko, ile trzeba to piec aby masa stwardniała. Partia pomidorów siedziała w piekarniku chyba z godzinę, reszta już krócej. Pomidorki mają przez to ładny kolor, bo trochę ściemniały. 

Dzisiaj kiedy wreszcie pozwoliła mi wziąć nasze dzieło, poukładałam wszystko i zrobiłam zdjęcia. Potem był już tylko szał i śmiech kiedy mogła wszystko wysypywać i z powrotem układać. Profesjonalny "miniaturzysta" pewnie zrobiłby to lepiej, dodał więcej szczegółów, np koszyki. Ja swoje zrobiłam po ampułkach soli fizjologicznej. Półki z patyczków do lodów. Karnisze z wykałaczek. Kiedyś może jeszcze coś tam dodam i dorobię. Na razie jednak mamy mieć zabawę. No i wierzcie mi, mamy....




















niedziela, 25 października 2015

Miniaturowy sklep czyli ciąg dalszy zabaw mamy z córką

Chyba jeszcze nigdy nie pokazywałam Wam zdjęć przed skończeniem pracy. Tym razem będzie inaczej.
Pamiętacie mój domek dla lalek, który kupiłam? W paczce był między innymi sklep zabawkowy.
Zawierał regał i kasę no i oczywiście miniaturowe zabawki. Stwierdziłam jednak, że nie potrzebujemy z Helenką sklepu zabawkowego bo zabawki wylądowały w pokojach dziecięcych w naszych domach.
W paczce był jednak zestaw farmerski. Taki z koniem, wozem i straganem. I tu znalazłyśmy moc owoców i warzyw a także jakieś worki z nasionami, snopki słomy itd.
Pomyślałam, że przerobię ten nasz sklep zabawkowy na sklep spożywczy (mamy jeszcze przecież stragan ze słodyczami).
Będzie to próba przez przemalowaniem dużego domu  dla naszych zwierzęcych rodzin. Poza tym na razie tylko to mogę Helci zabrać, bo domek jest w stałym użytku. Naprawdę zabawka przednia, nawet dla takiej kruszyny.

Na pamiątkę zrobiłam zdjęcia starego sklepu, miał oberwany szyld, papierowe markizy i był taki.... pusty i zimny.



Postanowiłam go przemalować. Z patyczków do lodów zrobiłam półki. Co więcej zamontowałam oświetlenie. Ze względów bezpieczeństwa Helenki, kupiłam na Allegro lampki ledowe na baterie. Takie jakie wykorzystuje się do świątecznych dekoracji. Koszt to niecałe 5 zł. Nasz sklep będzie zatem miły dla oka.

Helcia dzielnie mi towarzyszy. Musiałam oddać jej kawałek biurka gdzie może sobie rysować i dokładać mi rzeczy do mojego twórczego bałaganu.


Pierwszy etap skończony. Mam pomalowany sklep, zamontowane regały i oświetlenie, zrobiony sufit. Teraz czeka mnie dalsze wykończenie: dach, szyby w oknach, firanki, kosze, markiza no i towar....