wtorek, 12 sierpnia 2014

Taca na alkohol czyli barek dla ubogich

Nalewki się "gryzą". Butelki czekają już na ozdabianie, a my nie mamy barku na ten nasz arsenał. Stwierdziłam, że dla kilku butelek nie ma sensu stawiać dodatkowego mebla. Przecież nie eksponujemy alkoholu w ilości hurtowej. Wymyśliłam tacę. Model tani. Kupiona tekturowa w "Malowanej Lali" podczas ostatnich zakupów i wykończona samodzielnie, będzie ozdobą a nie gratem.




poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Tabliczka na drzwi

Już jest jutro?....
Na wszelki wypadek, gdybym nie miała czasu. W myśl zasady: zrób dziś, co masz zrobić jutro - chwalę się od razu.

Nasza tabliczka z nazwiskiem na drzwi. 
Niby już się tego nie wiesza, ochrona danych osobowych itd. My jednak przez tą ochronę danych osobowych mielibyśmy spore nieprzyjemności z powodu pewnej młodej  "damy", która mieszkała tu przed nami. 
Teraz wiadomo, kto TU mieszka....


niedziela, 10 sierpnia 2014

Wieszak na klucze

Wczoraj miałam cudny dzień. Dlaczego? Mój małżonek zabrał dzieci na spacer, a ja miałam wolne. Pojechałam do "Malowanej Lali" na Al. Ken i.... "zniknęłam" na prawie cztery godziny. Nareszcie nikt na mnie nie czekał, nikt nie jęczał. Zrobiłam cudne zakupy robiąc zapasy materiałów i planując nowe prace.
 
Od jakiegoś czasu szukałam pomysłu na wieszak na klucze. Nic mi się nie podobało (chciałam mieć coś oryginalnego, a nie oklepanego). Miałam już pewien zarys. Gdybym w sklepie trafiła na drewnianą tabliczkę, pewnie powstał by ten, który wymyśliłam. Tabliczek nie było, ale trafiłam na wieszak na klucze z surowego drewna do samodzielnego wykończenia. Cztery domki stojące obok siebie wydały mi się całkiem ciekawe.

Wieczorem moje "wolne" miało ciąg dalszy, bo córcia poszła szybko spać. I tak powstał mój wieszak na klucze. Wyklejony papierem ryżowym i "podrasowany" farbami akrylowymi. Dzisiaj zawisł już na swoim miejscu robiąc porządek z kluczami. Bardzo się z niego cieszę. Korzystając dalej z wolnej chwili biorę się za tabliczkę na drzwi, ale o tym napiszę jutro.





piątek, 8 sierpnia 2014

PS. W sprawie Kotki Kropki.

Muszę Wam napisać jeszcze o ostatniej zabawce, którą uszyłam dla Helenki. To była bodaj czwarta zabawka dla mojej córci. No i do czterech razy sztuka. Kotka jest ulubioną przytulanką. Pielucha poszła w kąt natychmiast. Teraz zestaw obowiązkowy to smoczek i Kotka. Nawet gdy Hela obudzi się w nocy z zamiarem emigracji do naszego łóżka, telepie się  ciągając Kropkę ze sobą. 
Hura.

Zasłonki, lampy i pudełka.

Wczoraj, aż po trzech wieczorach szycia (to jedyny mój czas wolny) skończyłam szyć zasłonki do pokoju Helenki. Ponieważ zostało mi trochę materiału zmieniłam jeszcze abażury w dwóch lampach, szyjąc nowe i wykańczając je koronką.
Na koniec i tak został mi mały kawałek tkaniny. Siedziałam więc i dumałam. Schować? Przyda się na coś taka szmatka? Wyrzucić? Spytałam więc moich panów czy mają jakiś pomysł. No i tu szok. Mój syn, jedyny, najukochańszy kombinator w klockach Lego mówi - uszyj sobie z tego jakiś koszyk, przecież lubisz takie rzeczy. No i uszyłam i też wykończyłam koronką.