piątek, 11 kwietnia 2014

Decoupage.Pracownia haftu, czy rękodzieła?

Jak blisko do mojego szczęścia. W moim bloku nieporadnie na rogu, ma się sklep z klockami Lego. Rzecz uwielbiana przez mojego syna. Wpadliśmy do niego kilka dni temu. Bartek w swoje regały, a ja rozglądając się po sklepie natrafiłam na zakątek dla "artystów". Te koraliki, wstążeczki, papiery kolorowe - no po prostu jak dziecko w sklepie z zabawkami. No jak Bartek w fabryce Lego. Oczopląs i burza w mózgu. Oj, co ja bym z tym wszystkim zrobiła. Pan - a jakże przeuprzejmy - spytał na swe szczęście w czym mi pomóc. Nieszczęście dla portfela mego. Zakupiłam tylko kilka rzeczy. Tych najtańszych, w najmniejszych słoiczkach. Tylko zobaczę, czy mi się uda, czy spodoba. No oczywiście, że mi się spodoba!!!! 
Po nocach przechodzę w necie przyspieszony darmowy kurs decoupage i już wiem, że nieeee maaa na mnie mocnych. 
Mój mąż patrzy na mnie i pyta tylko co kombinuję. Do tej pory tylko remonty. Uwielbiam. W przyszłym tygodniu zrobię ostatni, w pokoju Helenki. A potem te moje wariacje będą już mniej kosztować mego ukochanego. Obiecuję. 
Przy okazji robienia nowych mebli dla córci, wykorzystam te pozostałe "18x35cm" wolnego miejsca i zrobię sobie "mini pracownię". Tak, mini bo to będzie miejsce, gdzie będę mogła złożyć te moje skarby. Ci co mnie znają wiedzą a potem i zobaczą, że miejsca mi wystarczy. 
Już nie mogę się doczekać, bo sama te meble zaprojektowałam. Po raz pierwszy sama przy pomocy
męża- a nie firmy - je poskładam. Zobaczycie....
Na razie muszę zorganizować sobie, pojemniczki, drążki, półki i co tam jeszcze. 
W związku z powyższym w domu recykling pełną gębą. Na pierwszy ogień pojemniczki na moje pędzle, nożyczki, szydełka, nożyczki itp. zrobione z puszek po pomidorach.

I zastanawiać się zaczęłam nad tą moją twórczością. Na początku myślałam tylko o hafcie, moim ulubionym. Co mogę zrobić dla dzieci tą igłą i nitką na białej tkaninie. Im więcej czasu temu poświęcam odkrywam nowe możliwości. Tyle jest tego, że nie wiadomo na czym się skupić. Czy robiąc wszystko po trochu dojdę do doskonałości? Nie wiem. Wiem natomiast, że będąc teraz w domu z moją małą Helenką nie popadnę w marazm, jak niektóre mamy. Ciągle mam coś do zrobienia, uszycia. Teraz kolej na mojego syna. Już czeka w kolejce. Może zdążę przed "zajączkiem"........


Wróżka, która być może spełnia marzenia...

Nie pisałam. Haftowałam, szyłam i kleiłam. 

Myślałam ostatnio o zbliżających się w maju Komuniach Św. Co można podarować dziewczynce z takiej okazji, jeśli nie miałby to być tablet, laptop czy inne drogie cudo? Włosi mają przygotowane na taką okazję cudowne małe koperty na gotówkę. Koperty są oczywiście haftowane. U nas raczej nie spodobałby się chyba taki pomysł. Pomyślałam: może pudełko z ciekawym wzorem, w którym młoda dama mogłaby chować swoje skarby? Co jeśli dodać do tego dobrą wróżkę?

Uszyłam zatem dobrą wróżkę. Zrobiłam pudełko z decoupage - moje pierwsze w życiu. Wyhaftowałam kilka elementów i proszę.
Podnoszę wieczko, a wróżka frrrrr...